***z perspektywy Nialla***
Jest 10 . Poszedłem do łazienki się ubrać i zszedłem na dół. Nikogo nie było . Byłem zupełnie sam .. Czułem się okropnie po naszej wczorajszej kłótni z Sylwią .. Poszedłem zobaczyć czy jest w którejś sypialni . Dziwne .. nigdzie jej nie było. Nagle usłyszałem , że ktoś przekręca klucz w drzwiach. 'To na pewno Sylwia'- pomyślałem. Zszedłem na dół . Okazało się , że to Carrot i Louie. Carrot była przyciśnięta do drzwi i całowała się z Louisem. Tym to dobrze ..
-Cześć - powiedziałem. Na moje słowo odkleili sie od siebie natychmiast a Carrot oblała się rumieńcem.
-Hej . Co tam ? Gdzie reszta ? - spytał Louis
-Nie wiem .
-A gdzie Sylwia ? - spytała Carrot
-Musze Wam coś powiedzieć ..
***z perspektywy Marry***
Właśnie wracalismy z Harrym ze sklepu . Mielismy wchodzic do domu kiedy nagle Carrot z nich wybiegła .
-Boże Święty co się stało ?!- krzyknęłam
-Sylwia wraca do Polski !!! Nie pytaj tylko jedz ze mna !! - Carrot wpadła do samochodu na miejsce kierowcy.
-Ale Ty nie masz prawa jazdy !! - krzyknęłam i wsiadłam za nią do auta . Weszli tam też Harry Louis i Niall. Carrot zignorowała moje słowa i ruszyła . Jechała ponad setką .
-Gdzie jedziesz? - spytał zmartwiony Niall.
-Do domu Sylwii . Trzymaj.- Carrot podała mi swój telefon - Dzwoń do niej
***z perspektywy Sylwii***
Nagle usłyszałam dzwonek telefonu . Carrot.. Odbiorę .. Powiem jej !
-Halo
-Dzięki Bogu ! Sylwia gdzie jesteś ?!- usłyszałam głos Marry.
-W Polsce .. - wyciszyłam głos.
-CO !?!
-Musiałam.. mój tata ma problemy z .. hazardem - wyjąkałam płacząc.
-Aa.. ale jak to ? Kiedy wyjechałaś ? Po co tam jesteś ? Jesteś sama ?- oblała mnie pytaniami
-Musimy pomóc tacie . Przylecieliśmy około 13.. w sensie ja i moja mama. Ale teraz muszę kończyć za chwilę spotkam się z tatą . Zadzwonię potem , pa -rozłączyłam się .
Wcale nie musiałam kończyć gadać , ani nie spotkam się teraz z tatą.. po prostu wyjaśnię im to potem.
***z perspektywy Marry***
Usłyszałam tylko cichy sygnał w komórce oznaczający , że Sylwia się rozłączyła.
-I co ?-spytała Carrot.
-Ona jest w Polsce- zdążyłam tylko to powiedzieć a Carrot natychmiast zatrzymała auto.
-Co?.. -wyjąkał Niall
-Sylwia.Jest.W.Polsce-powiedziałam głośno rozdzielając każde słowo- ale nie denerwujcie się. Ona tam jest żeby pomóc tacie.. Ma problemy z hazardem..
-To co teraz robimy ? -spytałam
-A masz jakiś inteligenty pomysł ?-powiedziała ironicznie Carrot - Jedziemy do domu.
Kiedy wróciliśmy do domu wszyscy usiedliśmy w salonie. Pomyślałam , że skoro Sylwia jest w Polsce to jest bezpieczna i nie musimy się przejmować. Pomoże ojcu i wróci do nas. Odeszłam od tych myśli i spędzałam miło czas w towarzystwie przyjaciół.
***z perspektywy Carrot***
Siedzimy w salonie. Nie wiem co mam myśleć .. Czy się cieszyć , że wiem gdzie jest Sylwia czy płakać , że jej nie ma w domu ? Najbardziej szkoda mi Niallera . On jest załamany. Kiedy na niego patrzę on ma błagalny wzrok . Tak jakby mówił : 'Pomóż mi ją odzyskać, przyprowadź ją do mnie'.
-Gdzie idziesz, skarbie? - powiedział Louieh kiedy wstałam.
-Do kuchni . Chcecie coś ?
-Nie - odpowiedzieli chórem
-Ja chcę .. Sylwię .. - wydukał Niall
-Chodź Niall . Jak coś zjesz to Ci się polepszy- uśmiechnęłam się sztucznie, podeszłam do niego i złapałam go za rękę jak takiego małego chłopca .
-Ja nie wiem co mam robić .. - powiedział , gdy już inni nas nie słyszeli bo byliśmy w kuchni.
-Ja mam tak samo. Braciszku- uśmiechnęłam się żeby rozluźnić atmosferę. Otworzyłam lodówkę bezczynnie się w nią wpatrując- Co jemy ?
-Może chipsy ? - uśmiechnął się łobuzersko
-A dupa rośnie .. - zażartowałam - Pewnie. Jeśli chcesz- uśmiechnęłam się do niego i sięgnęłam do szuflady po chipsy. Wsypałam je do miski.
Wróciliśmy do salonu i dalej oglądaliśmy telewizję.
***z perspektywy Sylwii***
Po rozmowie z Marry tak jakby się uspokoiłam. Już nie myślałam tak o kłótni z Niallem ani o tym co myśli reszta.
Właśnie byłam w drodze do taty . Mieszkał sam w małym mieszkaniu w centrum miasta.
-Halo ? - zabrzmiał głos w domofonie.
-Cześć.. To ja tato, Sylwia.
______________________________________________________________________
-Cześć - powiedziałem. Na moje słowo odkleili sie od siebie natychmiast a Carrot oblała się rumieńcem.
-Hej . Co tam ? Gdzie reszta ? - spytał Louis
-Nie wiem .
-A gdzie Sylwia ? - spytała Carrot
-Musze Wam coś powiedzieć ..
***z perspektywy Marry***
Właśnie wracalismy z Harrym ze sklepu . Mielismy wchodzic do domu kiedy nagle Carrot z nich wybiegła .
-Boże Święty co się stało ?!- krzyknęłam
-Sylwia wraca do Polski !!! Nie pytaj tylko jedz ze mna !! - Carrot wpadła do samochodu na miejsce kierowcy.
-Ale Ty nie masz prawa jazdy !! - krzyknęłam i wsiadłam za nią do auta . Weszli tam też Harry Louis i Niall. Carrot zignorowała moje słowa i ruszyła . Jechała ponad setką .
-Gdzie jedziesz? - spytał zmartwiony Niall.
-Do domu Sylwii . Trzymaj.- Carrot podała mi swój telefon - Dzwoń do niej
***z perspektywy Sylwii***
Nagle usłyszałam dzwonek telefonu . Carrot.. Odbiorę .. Powiem jej !
-Halo
-Dzięki Bogu ! Sylwia gdzie jesteś ?!- usłyszałam głos Marry.
-W Polsce .. - wyciszyłam głos.
-CO !?!
-Musiałam.. mój tata ma problemy z .. hazardem - wyjąkałam płacząc.
-Aa.. ale jak to ? Kiedy wyjechałaś ? Po co tam jesteś ? Jesteś sama ?- oblała mnie pytaniami
-Musimy pomóc tacie . Przylecieliśmy około 13.. w sensie ja i moja mama. Ale teraz muszę kończyć za chwilę spotkam się z tatą . Zadzwonię potem , pa -rozłączyłam się .
Wcale nie musiałam kończyć gadać , ani nie spotkam się teraz z tatą.. po prostu wyjaśnię im to potem.
***z perspektywy Marry***
Usłyszałam tylko cichy sygnał w komórce oznaczający , że Sylwia się rozłączyła.
-I co ?-spytała Carrot.
-Ona jest w Polsce- zdążyłam tylko to powiedzieć a Carrot natychmiast zatrzymała auto.
-Co?.. -wyjąkał Niall
-Sylwia.Jest.W.Polsce-powiedziałam głośno rozdzielając każde słowo- ale nie denerwujcie się. Ona tam jest żeby pomóc tacie.. Ma problemy z hazardem..
-To co teraz robimy ? -spytałam
-A masz jakiś inteligenty pomysł ?-powiedziała ironicznie Carrot - Jedziemy do domu.
Kiedy wróciliśmy do domu wszyscy usiedliśmy w salonie. Pomyślałam , że skoro Sylwia jest w Polsce to jest bezpieczna i nie musimy się przejmować. Pomoże ojcu i wróci do nas. Odeszłam od tych myśli i spędzałam miło czas w towarzystwie przyjaciół.
***z perspektywy Carrot***
Siedzimy w salonie. Nie wiem co mam myśleć .. Czy się cieszyć , że wiem gdzie jest Sylwia czy płakać , że jej nie ma w domu ? Najbardziej szkoda mi Niallera . On jest załamany. Kiedy na niego patrzę on ma błagalny wzrok . Tak jakby mówił : 'Pomóż mi ją odzyskać, przyprowadź ją do mnie'.
-Gdzie idziesz, skarbie? - powiedział Louieh kiedy wstałam.
-Do kuchni . Chcecie coś ?
-Nie - odpowiedzieli chórem
-Ja chcę .. Sylwię .. - wydukał Niall
-Chodź Niall . Jak coś zjesz to Ci się polepszy- uśmiechnęłam się sztucznie, podeszłam do niego i złapałam go za rękę jak takiego małego chłopca .
-Ja nie wiem co mam robić .. - powiedział , gdy już inni nas nie słyszeli bo byliśmy w kuchni.
-Ja mam tak samo. Braciszku- uśmiechnęłam się żeby rozluźnić atmosferę. Otworzyłam lodówkę bezczynnie się w nią wpatrując- Co jemy ?
-Może chipsy ? - uśmiechnął się łobuzersko
-A dupa rośnie .. - zażartowałam - Pewnie. Jeśli chcesz- uśmiechnęłam się do niego i sięgnęłam do szuflady po chipsy. Wsypałam je do miski.
Wróciliśmy do salonu i dalej oglądaliśmy telewizję.
***z perspektywy Sylwii***
Po rozmowie z Marry tak jakby się uspokoiłam. Już nie myślałam tak o kłótni z Niallem ani o tym co myśli reszta.
Właśnie byłam w drodze do taty . Mieszkał sam w małym mieszkaniu w centrum miasta.
-Halo ? - zabrzmiał głos w domofonie.
-Cześć.. To ja tato, Sylwia.
______________________________________________________________________
Przepraszam ,że tyle mnie nie było ale korzystałam z wakacji xd :D
Mam nadzieję , że rozdział się podoba i trzyma w napięciu ;3
Piszcie w komciach co sądzicie o nutce <3
Pozdrawiam ;**
/Carrot
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz