niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 30

***z perspektywy Sylwii***

Po pół godziny kłótni , rodzice w końcu się ogarnęli. Tata potrzebował pieniędzy na spłatę długu w kasynie.

-Ile ? - spytała mama.

-50 tys. złotych..

-Co?! - krzyknęłyśmy z mamą- Ty jesteś nienormalny!- powiedziała mama- I Ty chcesz żebyśmy Ci tyle dały? Ciekawe skąd?! A co jeśli nie zapłacisz?

-Zabiją mnie.. -zatkało mnie. W co on się wpakował ?!

-Boże.. I co my teraz zrobimy? Przecież nie mamy takich pieniędzy? ...

***z perspektywy Marry***

Po tej całej akcji z Elką , Carrot cały czas siedzi w pokoju. Wpuszcza tylko Louisa. Jest wieczór.19 . Postanowiłam spróbować z nią pogadać.

-Carrot? - powiedziałam pukając

-...- odpowiedziała mi cisza. Nacisnęłam na klamkę i weszłam. W pokoju było zgaszone światło. Nic nie widziałam. Podeszłam do łóżka , ale nikogo w nim nie było. Drzwi na balkon były otwarte , stała na nim Carrot, opierając sie o barierkę.

-Ty palisz ?!- krzyknęłam kiedy zobaczyłam ją zaciągającą się .

-To nie papieros.

-Co? .. - spytałam z niedowierzaniem

-To joint- powiedziała i spojrzała na mnie. Miała czerwone oczy i widać było , że jest naćpana.

-Co Ty robisz ?! - wyrwałam jej skręta i wywaliłam za barierkę- Jesteś niepoważna! - wzięłam ją za rękę i sprowadziłam po schodach. 

-Carrot! - krzyknęli szczęśliwi , że wyszła z pokoju.

-Nie cieszcie się tak. Ona jest naćpana - powiedziałam

-Co?!- podbiegł do nas Louis i spojrzał w oczy Carrot, a ona zachichotała i wtuliła sie w niego.

-A wiesz , że Cie kocham ? - powiedziała roześmiana Carrot do Louisa.

-Tak , tak on Ciebie też . Louis chodź z nią . Ona musi się napić - powiedziałam , a Louis wziął Carrot na ręce i poszliśmy do kuchni.

-Skarbie, jesteś głodna? - Louie powiedział do Carrot , która siedziała mu na kolanach.

-Bardzo

Po minutach 15 nie było juz połowy lodówki. Po jointach sie chcę strasznie jeść .

-Louie idź zaprowadź ją do łazienki. Niech się wykąpie- powiedziałam.

***z perspektywy Louisa***

Trzymając Carrot za rękę poszliśmy na górę do łazienki w moim pokoju.

-Louis, a może chcesz spróbować? - powiedziała Carrot

-Carrot.. - spojrzałem na nią srogo.

-No tylko raz . Dla mnie - uśmiechnęła się.

-Carrot!

-Dla mnie!

-Macha. Tylko jednego macha. Dla Ciebie ;* - po moich słowach Carrot podbiegła do łóżka i wyciągnęła spod niego metalowe pudełko po ciastkach. Wyciągnęła jednego skręta i mi podała . Zapaliłem i zaciągnąłem się. 

-I jak kochanie? - popatrzyła się na mnie śliczna Carrot ^^

-Ale jazda - zakręciło mi się przyjemnie w głowie . Carrot podeszła do mnie i złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku.

-Okey, wskakuj do wanny - powiedziałem stanowczo

-No ale... -  wodziła swoimi paluszkami po moim torsie.

-Carrot! Do wanny! Raz , raz , raz ! - zaczęliśmy się smiać.

***z perspektywy Sylwii***

Rodzice się żrą . Siedzę przed klatką taty . Nagle zaczął do mnie dzwonić telefon. Niall.

-Halo?

-Cześć skarbie , jak tam ? -spytał Niall

-Masakra - rozpłakałam się.

-Co się stało ? - powiedział ze współczuciem w głosie.

-Ojciec przegrał 50 tys złotych ..

_______________________________________________________________________
Hejka Pysiaki <3
Wróciłam już od babci ;)
Oto rozdział tam napisany ;33
sory ze dodaje o 3:36 ale moj idol mial live'a xdd
Kocham Was <3 Dobranoc
/Carrot

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 29

***z perspektywy Sylwii***

-O Sylwia. Wejdź proszę! - powiedział tata. 

Szybko weszłam na górę i zapukałam do drzwi. Otworzył mi ten sam staruszek jakiego znałam przed wyjazdem do Londynu. Od tamtej pory się z nim nie widziałam. Nienawidziłam go przez cały czas , bo obwiniałam go o śmierć mojej siostry . To on zdradził mamę z jakąś lafiryndą i to przez niego mała się zabiła.. Nadal go nienawidzę . Za to co nam zrobił .. Nie pokazywałam moich uczuć do niego w tym momencie. Zobaczyć go po tylu latach .. To było takie dziwne uczucie. Z jednej strony nadal nienawiść a z drugiej żal. Może do przez sytuację w jakiej się teraz znajduje . Nie wiem..

Weszliśmy do głębi mieszkania i usiedliśmy w małej kuchni. 

-Chcesz herbatę ? -spytał nagle

-Tak poproszę..-czułam się jakoś nieswojo w jego towarzystwie.

Potem znowu milczeliśmy.. Po kilku długich minutach on zaczął :

-Jak tam u Ciebie w Londynie ? I u matki ?

-Dobrze - odpowiedziałam krótko i cicho

-Aha..

Po chwili przyszła mama. I wtedy zaczęła się jakaś rozmowa. Choć nie można tego nazwać rozmową tylko bardziej kłótnią. Mama krzyczała , że czemu ojciec się wpakował w hazard , a on tłumaczył , że się załamał po rozstaniu z ta swoją babą . Po cholerę on nam robi problem skoro to ich sprawy. On zawsze robił sobie pod górkę i przy okazji nam ..

***z perspektywy Carrot***

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć. Słyszałam jakiś znany mi głos.

-Idź stąd - Niall coś mruczał pod nosem do osoby za drzwiami.  Podeszłam do niego

-Eleanor?! Co Ty tu robisz ? Wypierdalaj stąd ! - krzyknęłam

-Oo! Ktoś tu się martwi o to , że zabiorę mu chłopaka i dlatego nie pozwala mi się koło niego kręcić . I tak mogę go mieć dla siebie kiedy chcę! Nawet nie wiesz jak jest super kiedy się kochamy!- rzuciłam się na nią z pięściami. 

-Spokojnie skarbie - powiedział  Louis , który kiedy usłyszał , że jest tu Elka podbiegł do nas i przycisnął mnie do siebie żebyśmy się nie biły - Wynoś się stąd.- powiedział stanowczo do niej

-Ale skarbie , mieliśmy się dzisiaj spotkać- powiedziała ta suka

-Co Ty bredzisz ?! Weź skończ ćpać, bo Ci to na złe wychodzi! - trzasnął drzwiami, ale mnie już tam nie było. Wbiegłam na górę do naszego pokoju i wyszłam na dość spory balkon. 

Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Nagle do pokoju wbiegł Louis

-Carrot !! Nie rób niczego głupiego!!- nawet wtedy o tym nie pomyślałam - Skarbie co ty tu robisz ? - spytał kiedy mnie znalazł. Wstałam , a on przytulił mnie mocno. Potem usiedliśmy razem na ziemi i zaczęliśmy gadać.

-Dlaczego jak się coś spieprzy to wszystko inne też musi ? - powiedziałam opierając się o jego ramie.

-Nieprawda. Nic się nie spieprzyło. Przepraszam , że ,musisz przez ta wariatkę znosić takie rzeczy. 

-To przecież nie Twoja wina.. 

-Ale jestem tu po to by się Tobą opiekować i Cię wpierać .
_______________________________________________________________________
Hejka!
Dzisiaj wyjeżdżam do babci i nie będzie mnie do następnej niedzieli (28.07.13)
Postaram się tam coś napisać , ale nie będę miała kompa więc wstawię dopiero jak wrócę :))
Zachęcam do komentowania <3 
pozdrawiam
/Carrot 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 28

KLIK <3 (najpiękniejsza piosenka na świecie. Po przeczytaniu rozdziału polecam gorąco posłuchać jeszcze raz i wsłuchać się w słowa <3)

***z perspektywy Nialla***

Jest 10 . Poszedłem do łazienki się ubrać i zszedłem na dół. Nikogo nie było . Byłem zupełnie sam .. Czułem się okropnie po naszej wczorajszej kłótni z Sylwią .. Poszedłem zobaczyć czy jest w którejś sypialni . Dziwne .. nigdzie jej nie było. Nagle usłyszałem , że ktoś przekręca klucz w drzwiach. 'To na pewno Sylwia'- pomyślałem. Zszedłem na dół . Okazało się , że to Carrot i Louie. Carrot była przyciśnięta do drzwi i całowała się z Louisem. Tym to dobrze ..

-Cześć - powiedziałem. Na moje słowo odkleili sie od siebie natychmiast a Carrot oblała się rumieńcem.

-Hej . Co tam ? Gdzie reszta ? - spytał Louis

-Nie wiem . 

-A gdzie Sylwia ? - spytała Carrot

-Musze Wam coś powiedzieć ..

***z perspektywy Marry***

Właśnie wracalismy z Harrym ze sklepu . Mielismy wchodzic do domu kiedy nagle Carrot z nich wybiegła .

-Boże Święty co się stało ?!- krzyknęłam 

-Sylwia wraca do Polski !!! Nie pytaj tylko jedz ze mna !! - Carrot wpadła do samochodu na miejsce kierowcy.

-Ale Ty nie masz prawa jazdy !! - krzyknęłam i wsiadłam za nią do auta . Weszli tam też Harry Louis i Niall. Carrot zignorowała moje słowa i ruszyła . Jechała ponad setką .

-Gdzie jedziesz? - spytał zmartwiony Niall.

-Do domu Sylwii . Trzymaj.- Carrot podała mi swój telefon - Dzwoń do niej 

***z perspektywy Sylwii***

Nagle usłyszałam dzwonek telefonu . Carrot.. Odbiorę .. Powiem jej ! 

-Halo

-Dzięki Bogu ! Sylwia gdzie jesteś ?!- usłyszałam głos Marry.

-W Polsce .. - wyciszyłam głos.

-CO !?!

-Musiałam.. mój tata ma problemy z .. hazardem - wyjąkałam płacząc.

-Aa.. ale jak to ? Kiedy wyjechałaś ? Po co tam jesteś ? Jesteś sama ?- oblała mnie pytaniami

-Musimy pomóc tacie . Przylecieliśmy około 13.. w sensie ja i moja mama. Ale teraz muszę kończyć za chwilę spotkam się z tatą . Zadzwonię potem , pa -rozłączyłam się .

Wcale nie musiałam kończyć gadać , ani nie spotkam się teraz z tatą.. po prostu wyjaśnię im to potem.

***z perspektywy Marry***

Usłyszałam tylko cichy sygnał w komórce oznaczający , że Sylwia się rozłączyła.

-I co ?-spytała Carrot.

-Ona jest w Polsce- zdążyłam tylko to powiedzieć a Carrot natychmiast zatrzymała auto.

-Co?.. -wyjąkał Niall 

-Sylwia.Jest.W.Polsce-powiedziałam głośno rozdzielając każde słowo- ale nie denerwujcie się. Ona tam jest żeby pomóc tacie.. Ma problemy z hazardem..

-To co teraz robimy ? -spytałam

-A masz jakiś inteligenty pomysł ?-powiedziała ironicznie Carrot - Jedziemy do domu.

Kiedy wróciliśmy do domu wszyscy usiedliśmy w salonie. Pomyślałam , że skoro Sylwia jest w Polsce to jest bezpieczna i nie musimy się przejmować. Pomoże ojcu i wróci do nas. Odeszłam od tych myśli i spędzałam miło czas w towarzystwie przyjaciół.

***z perspektywy Carrot***

Siedzimy w salonie. Nie wiem co mam myśleć .. Czy się cieszyć , że wiem gdzie jest Sylwia czy płakać , że jej nie ma w domu ? Najbardziej szkoda mi Niallera . On jest załamany. Kiedy na niego patrzę on ma błagalny wzrok . Tak jakby mówił : 'Pomóż mi ją odzyskać, przyprowadź ją do mnie'. 

-Gdzie idziesz, skarbie? - powiedział Louieh kiedy wstałam.

-Do kuchni . Chcecie coś ?

-Nie - odpowiedzieli chórem

-Ja chcę .. Sylwię .. - wydukał Niall

-Chodź Niall . Jak coś zjesz to Ci się polepszy- uśmiechnęłam się sztucznie, podeszłam do niego i złapałam go za rękę jak takiego małego chłopca .

-Ja nie wiem co mam robić .. - powiedział , gdy już inni nas nie słyszeli bo byliśmy w kuchni.

-Ja mam  tak samo. Braciszku- uśmiechnęłam się żeby rozluźnić atmosferę. Otworzyłam lodówkę bezczynnie się w nią wpatrując- Co jemy ?


-Może chipsy ? - uśmiechnął się łobuzersko

-A dupa rośnie .. - zażartowałam - Pewnie. Jeśli chcesz- uśmiechnęłam się do niego i sięgnęłam do szuflady po chipsy. Wsypałam je do miski.

Wróciliśmy do salonu i dalej oglądaliśmy telewizję.

***z perspektywy Sylwii***

Po rozmowie z Marry tak jakby się uspokoiłam. Już nie myślałam tak o kłótni z Niallem ani o tym co myśli reszta.

Właśnie byłam w drodze do taty . Mieszkał sam w małym mieszkaniu w centrum miasta. 

-Halo ? - zabrzmiał głos w domofonie.

-Cześć.. To ja tato, Sylwia.
______________________________________________________________________
Przepraszam ,że tyle mnie nie było ale korzystałam z wakacji xd :D
Mam nadzieję , że rozdział się podoba i trzyma w napięciu ;3
Piszcie w komciach co sądzicie o nutce <3
Pozdrawiam ;**
/Carrot