Po pół godziny kłótni , rodzice w końcu się ogarnęli. Tata potrzebował pieniędzy na spłatę długu w kasynie.
-Ile ? - spytała mama.
-50 tys. złotych..
-Co?! - krzyknęłyśmy z mamą- Ty jesteś nienormalny!- powiedziała mama- I Ty chcesz żebyśmy Ci tyle dały? Ciekawe skąd?! A co jeśli nie zapłacisz?
-Zabiją mnie.. -zatkało mnie. W co on się wpakował ?!
-Boże.. I co my teraz zrobimy? Przecież nie mamy takich pieniędzy? ...
***z perspektywy Marry***
Po tej całej akcji z Elką , Carrot cały czas siedzi w pokoju. Wpuszcza tylko Louisa. Jest wieczór.19 . Postanowiłam spróbować z nią pogadać.
-Carrot? - powiedziałam pukając
-...- odpowiedziała mi cisza. Nacisnęłam na klamkę i weszłam. W pokoju było zgaszone światło. Nic nie widziałam. Podeszłam do łóżka , ale nikogo w nim nie było. Drzwi na balkon były otwarte , stała na nim Carrot, opierając sie o barierkę.
-Ty palisz ?!- krzyknęłam kiedy zobaczyłam ją zaciągającą się .
-To nie papieros.
-Co? .. - spytałam z niedowierzaniem
-To joint- powiedziała i spojrzała na mnie. Miała czerwone oczy i widać było , że jest naćpana.
-Co Ty robisz ?! - wyrwałam jej skręta i wywaliłam za barierkę- Jesteś niepoważna! - wzięłam ją za rękę i sprowadziłam po schodach.
-Carrot! - krzyknęli szczęśliwi , że wyszła z pokoju.
-Nie cieszcie się tak. Ona jest naćpana - powiedziałam
-Co?!- podbiegł do nas Louis i spojrzał w oczy Carrot, a ona zachichotała i wtuliła sie w niego.
-A wiesz , że Cie kocham ? - powiedziała roześmiana Carrot do Louisa.
-Tak , tak on Ciebie też . Louis chodź z nią . Ona musi się napić - powiedziałam , a Louis wziął Carrot na ręce i poszliśmy do kuchni.
-Skarbie, jesteś głodna? - Louie powiedział do Carrot , która siedziała mu na kolanach.
-Bardzo
Po minutach 15 nie było juz połowy lodówki. Po jointach sie chcę strasznie jeść .
-Louie idź zaprowadź ją do łazienki. Niech się wykąpie- powiedziałam.
***z perspektywy Louisa***
Trzymając Carrot za rękę poszliśmy na górę do łazienki w moim pokoju.
-Louis, a może chcesz spróbować? - powiedziała Carrot
-Carrot.. - spojrzałem na nią srogo.
-No tylko raz . Dla mnie - uśmiechnęła się.
-Carrot!
-Dla mnie!
-Macha. Tylko jednego macha. Dla Ciebie ;* - po moich słowach Carrot podbiegła do łóżka i wyciągnęła spod niego metalowe pudełko po ciastkach. Wyciągnęła jednego skręta i mi podała . Zapaliłem i zaciągnąłem się.
-I jak kochanie? - popatrzyła się na mnie śliczna Carrot ^^
-Ale jazda - zakręciło mi się przyjemnie w głowie . Carrot podeszła do mnie i złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku.
-Okey, wskakuj do wanny - powiedziałem stanowczo
-No ale... - wodziła swoimi paluszkami po moim torsie.
-Carrot! Do wanny! Raz , raz , raz ! - zaczęliśmy się smiać.
***z perspektywy Sylwii***
Rodzice się żrą . Siedzę przed klatką taty . Nagle zaczął do mnie dzwonić telefon. Niall.
-Halo?
-Cześć skarbie , jak tam ? -spytał Niall
-Masakra - rozpłakałam się.
-Co się stało ? - powiedział ze współczuciem w głosie.
-Ojciec przegrał 50 tys złotych ..
_______________________________________________________________________
Hejka Pysiaki <3
Wróciłam już od babci ;)
Oto rozdział tam napisany ;33
sory ze dodaje o 3:36 ale moj idol mial live'a xdd
Kocham Was <3 Dobranoc
/Carrot
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz