niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 19

-Zostaniesz moją dziewczyną ?? - powiedział Louis , a ja ani trochę się nie wahałam .

-Tak !! Czekałam kiedy o to spytasz - powiedziałam i zagryzłam wargę przybliżając się do niego ^^ . Kurdeeeee jak on cudownie całuuujeeee ^^ .

Zjedliśmy chyba po 4 marchefffki . Poszłam do łazienki . Umyłam zęby i przemyłam twarz . Kiedy przeczesywałam włosy wszedł Louis i przytulił mnie od tyłu .

-Kocham Cię .. - powiedział i pocałował mnie w szyję . Przeszedł mnie dreszcz . 

-Ja Ciebie też - odwróciłam się i go pocałowałam . Oj coś myślę , że będziemy to często robić xd 

Wróciliśmy do sali . Położyłam się do łóżka . Patrzyłam na Louisa , który się rozbierał xdd . Został w t-shirtcie i bokserkach *___* Po chwili położył się koło mnie i objął mnie w pasie . Zasneliśmy . 

***Następny dzień 10.00***

Usłyszałam , że ktoś szepcze moje imię . 

-Martynaaa .. -otworzyłam oczka , a przed moim łóżkiem stał Louis z tacą ze śniadaniem .

-Smacznego - powiedział ,podał mi tackę po brzegi wypełnioną jedzeniem i usiadł na łóżku koło mnie.

-Ja mam to wszystko zjeść ?- spytałam ze śmiechem i popatrzyłam na Louiego .

-No tak .. chyba , że mam Ci pomóc - powiedział i mnie pocałował .

Zaczęliśmy się nawzajem karmić i podawać sobie kolejne porcje śniadania xd Kiedy zjedliśmy przyszła pielęgniarka .

-Dzień dobry ! Jak się spało ? - uśmiechnęła się .

-A dziękuje , bardzo dobrze .- powiedziałam 

-To dobrze . Przyszli Pani znajomi . 

-Cześć - Niall , Liam , Zayn i Sylwia weszli właśnie do sali .

-Heej - wstałam i przytuliłam każdego - Gdzie Marry i Harry ?

- ... ^^ - zachichotała Sylwia .

-Aha . 

Spakowałam się i pojechaliśmy do domu Direction . Poszłam z Louisem na górę , a reszta została na dole . Louis poszedł się przebrać do garderoby , a ja weszłam do łazienki wziąć kąpiel . Usztywniona ręka trochę mi to utrudniała . Po 15 minutach relaksującej kąpieli przebrałam się w to (bez okularów i zegarka) . Wyszłam z łazienki , a Louis siedział przy przy biurku przy komputerze . Przytuliłam go i położyłam głowę na jego ramieniu .

-Jak myślisz powiedzieć im o tym , że jesteśmy razem ? - spytałam

-No pewnie . Po co mamy to ukrywać ..

-To chodźmy do nich .

-Okey - pocałował mnie i zeszliśmy na dół. Na dole potwierdziliśmy to , że jesteśmy razem , a potem oglądaliśmy film . Pod koniec dnia każdy poszedł do swojego pokoju .. parami xdd . 

***z perspektywy Zayna***

Szedłem właśnie korytarzem do mojego i Liama pokoju . Koło każdych drzwi było słychać dziwne dźwięki ... ekhem .... wszedłem do naszego pokoju .

-Liam !! Oni się wszyscy ruchają !! 
_______________________________________________________________________
Hejka :**
Oto kolejny rozdział !
A teraz dobranoc , bo jest 1:04 xdd
papapa ;D 
Podoba się = komentarz 
/Marchewa

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 18

KLIK <3

***z perspektywy Louisa***

Biegłem ile sił w nogach . Po prostu nie wierzyłem . To jakiś cud , ale miałem wkurwa na tego lekarza , który powiedział , że ...moja Martyna się nie wybudzi ... znowu płakałem, ale tym razem chyba ze szczęścia ;3 Jeszcze przed chwilą miałem umrzeć , a teraz? Moje życie nabrało kolorów ..

Po 20 minutach byłem już w szpitalu pod salą . 

-Gdzie ona jest ?! - krzyknąłem kiedy wparowałem do środka.

- ... ^^ - Harry dziwnie się na mnie patrzył.

-Co Ty chcesz ?! - spytałem w końcu . 

-Ty naprawdę ją kochasz ... <3 - powiedziała Sylwia .

-Oj tam , oj tam ... a więc gdzie ona jest - zaczerwieniłem się.

-Wybiegła .. szukać Marry - Harry .

-Zadzwonię do niej ...- powiedziałem i wybrałem numer .

Telefon odezwał się na szafce koło łóżka szpitalnego .

-Fuq ! Gdzie ona jest !! - pobiegłem do rejestracji szpitalnej .

-Dzień Dobry ! Czy widziała Pani może , dokąd wybiegła pewna dziewczyna ? Blondynka , wysoka , śliczna ..

-Wydaję mi się , że Pana dziewczyna skręciła w prawo wychodząc ze szpitala ... dalej niestety nie wiem - uśmiechnęła się .... Wait ! What ?! Dziewczyna ... ?? ^^ chciałbym <3

Wyszedłem ze szpitala  i domyśliłem się , że Carrot poszła na Tower Bridge .. w końcu tylko tam prowadziła wskazana przez recepcjonistkę droga .

Po 3 minutach kiedy już dotarłem do mostu spostrzegłem Carrot i Marry . Wyglądały dziwnie siedząc na ziemi i się brechtając xd .

-Louieh !! - krzyknęła Carrot kiedy mnie zobaczyła . Podbiegła do mnie i się we mnie wtuliła .

-Carrot , tak się o Ciebie bałem .. - mówiłem i płakałem

-Louie , już wszystko dobrze , nie płacz , proszę - powiedziała i objęła moją twarz dłońmi . Wycierała każdą łzę z moich policzków - A teraz uśmiech proszę - uśmiechnęła się.

Wróciliśmy do szpitala . Każdy wykrzyknął Marchewce jak to dobrze , że już nie leży w śpiączce i , że znowu zabawia nas żartami .. nasz Troll xdd Lekarz nie dowierzał , że Marchewa się wybudziła . Miałem ochotę go zabić .. jak mógł nie dać jej nadziei . Powiedział , że musi ona jeszcze zostać do jutra na badaniach. Pożegnała się z nami , wyszliśmy , ale kiedy byliśmy juz przy aucie ja się wróciłem . Stwierdziłem , że dlaczego nie mogę z nią zostać . Przecież to tylko jedna noc . Wracając poszedłem do stołówki szpitalnej i wziąłem z niej kilka marchewek .

***z perspektywy Marchewy***

Położyłam się do łóżka , zamknęłam oczy i już miałam odejść w krainę Morfeusza , gdy nagle usłyszałam , że ktoś chodzi po pokoju .. Strasznie się wystraszyłam .. Nie wiedziałam co mam robić .. Wyjrzałam spod kołdry , gdy nagle : 

-Aaaaaa Louis !! Jak Ty mnie wystraszyłeś ..

-Już , już .. przepraszam .. Trzymaj - podał mi marcheffki . 

-Mniamuśśne xd- zajadaliśmy się ... xddd

Po chwili zapadła niezręczna cisza .

-Carrot ..- powiedział 

-Hmm .. 

-Mam problem ..- Lou

-Jaki ??-ja

- No bo mi się podoba taka jedna dziewczyna ... Jest śliczna .. po prostu anioł ... chciałbym z nią być , ale ... boję się jej przyznać .. - powiedział , a mnie złamało się serce .. Czyli jednak ma kogoś .. a ja już robiłam sobie nadzieję ..

- A kto to taki ? - spytałam

- Ty .. - powiedział i pocałował mnie ... pocałunek był czuły i nieśmiały , ale to była najpiękniejsza chwila mojego życia <3
_____________________________________________________________________
 Hejka ;33
Sorry ...
jak zwykle za niedodawanie rozdziałów :CC
Nie mam czasu , ale jutro również postaram się coś napisać :))
Podoba się = komentarz 
Pozdrawiam
/Marchewa


wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 17

KLIK <3


Poszłam z Louisem .. Wyprowadził mnie ze szpitala .. Poszliśmy do parku .. Zawiązał mi oczy i kazał iść przed siebie .. Po kilku sekundach zdjęłam chustkę z oczu i rozejrzałam się dookoła . Stałam na moście , ale Louisa nigdzie nie było .. Nie byłam sama .. Stała tam jakaś dziewczyna i chciała ..

-Marry !!! - krzyknęłam kiedy zobaczyłam przyjaciółkę na moście za poręczą . Biegłam do niej i kiedy byłam już na wyciągnięcie ręki ... Obudziłam się znowu w szpitalu .

-Carrot !! - krzyknęli wszyscy kiedy otworzyłam oczy . To było dziwne przecież byłam na moście. Louisa nie było przy mnie kiedy otworzyłam oczy .


-Gdzie jest Marry ?! - popatrzeli na mnie jak na idiotkę kiedy wybiegłam ze szpitala . Pobiegłam na most .

-Marry !!! Nie rób tego !! - spojrzała na mnie i wychyliła się jeszcze bardziej .

***z perspektywy Louisa (kiedy Carrot się obudziła) ***

Siedziałem w domu odkąd Martynka jest w szpitalu .. Siedzę w domu , nic nie jem , piję wodę , ale w małych ilościach , nikogo nie wpuszczałem do swojego pokoju , z nikim nie rozmawiałem. Było to bez sensu kiedy nie było przy mnie ... jej .. 

-Nie kurwa ! Ja tak nie mogę żyć !!  

Wyszedłem z domu z telefonem i z .. żyletkami .. tak zrobię to .. nie widzę sensu mojego życia . Kocham ją i nawet nie zdążyłem jej tego powiedzieć ... Zadam sobie taki sam ból jak ona .. Cierpiała , więc ja też mogę .. To mi już obojętnę ...

Kiedy już doszedłem do .. no właśnie .. poszedłem do lasku koło mojego domu .. do miejsca gdzie zawsze siedzę kiedy jest mi źle ... wszedłem na drzewo na , którym zazwyczaj przesiaduję i przemyślałem całe moje życie .. płakałem .. rzadko mi się to zdarza ... prawie nigdy ... Na tym drzewie tydzień temu wyciąłem jej inicjały ... patrzałem na nie , a moje łzy opadały na kawałek poskrobanej gałęzi ... wypisywałem na nim .. wszystko co zmieniło moje życie ... były tam wszystkie ważne dla mnie wydarzenia , daty lub imiona .. 

Nagle zadzwonił do mnie telefon .. Harry .. ciekawe czego chce .. postanowiłem odebrać ten ostatni raz .. usłyszeć głos mojego najlepszego przyjaciela ..

L: Halo ..
H: Stary , gdzie jesteś ?!
L: To już nie ważne ... Powiedz Marchewce , że ją kocham ..

Rozłączyłem się .. po co to ciągnąć . Wyciągnąłem jedną żyletkę .. patrzyłem na nią i nie mogłem się zdecydować czy już to zrobić .. bałem się ... nagle usłyszałem dźwięk smsa

*Harry

Cieszę się , ale ja tego nie przekaże .. przepraszam Sam jej to przekaż .. wybudziła się : )) xx'


***z perspektywy Marry***

Stałam po drugiej stronie barierki , gdy nagle usłyszałam krzyk . Popatrzyłam na biegnącą ku mnie osobę .. byłam pewna , że to Sylwia i chce mi przeszkodzić .. 


Kiedy puściłam się jedną ręką , ktoś mnie za nią złapał ..

-Nie rób tego ... - ktoś szepnął .

-Marchewa !!! Jezuu jak ja się o Ciebie martwiłam ..- przytuliłam przyjaciółkę .


-Mogłabyś wyjść zza tej barierki , bo dziwnie się czuję , kiedy rozmawiam z Tobą na krawędzi mostu .. 

O tak to była moja Marchewa ... <3
________________________________________________________________________
Hejka !! 
I wszystko się ułożyło xd
Mam nadzieję , że się podoba :))
Spróbuje napisać kolejny , ale nie obiecuję :3
Pozdrowionka <3
Podoba się = komentarz 
/Marchewa