środa, 17 lipca 2013

Rozdział 29

***z perspektywy Sylwii***

-O Sylwia. Wejdź proszę! - powiedział tata. 

Szybko weszłam na górę i zapukałam do drzwi. Otworzył mi ten sam staruszek jakiego znałam przed wyjazdem do Londynu. Od tamtej pory się z nim nie widziałam. Nienawidziłam go przez cały czas , bo obwiniałam go o śmierć mojej siostry . To on zdradził mamę z jakąś lafiryndą i to przez niego mała się zabiła.. Nadal go nienawidzę . Za to co nam zrobił .. Nie pokazywałam moich uczuć do niego w tym momencie. Zobaczyć go po tylu latach .. To było takie dziwne uczucie. Z jednej strony nadal nienawiść a z drugiej żal. Może do przez sytuację w jakiej się teraz znajduje . Nie wiem..

Weszliśmy do głębi mieszkania i usiedliśmy w małej kuchni. 

-Chcesz herbatę ? -spytał nagle

-Tak poproszę..-czułam się jakoś nieswojo w jego towarzystwie.

Potem znowu milczeliśmy.. Po kilku długich minutach on zaczął :

-Jak tam u Ciebie w Londynie ? I u matki ?

-Dobrze - odpowiedziałam krótko i cicho

-Aha..

Po chwili przyszła mama. I wtedy zaczęła się jakaś rozmowa. Choć nie można tego nazwać rozmową tylko bardziej kłótnią. Mama krzyczała , że czemu ojciec się wpakował w hazard , a on tłumaczył , że się załamał po rozstaniu z ta swoją babą . Po cholerę on nam robi problem skoro to ich sprawy. On zawsze robił sobie pod górkę i przy okazji nam ..

***z perspektywy Carrot***

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć. Słyszałam jakiś znany mi głos.

-Idź stąd - Niall coś mruczał pod nosem do osoby za drzwiami.  Podeszłam do niego

-Eleanor?! Co Ty tu robisz ? Wypierdalaj stąd ! - krzyknęłam

-Oo! Ktoś tu się martwi o to , że zabiorę mu chłopaka i dlatego nie pozwala mi się koło niego kręcić . I tak mogę go mieć dla siebie kiedy chcę! Nawet nie wiesz jak jest super kiedy się kochamy!- rzuciłam się na nią z pięściami. 

-Spokojnie skarbie - powiedział  Louis , który kiedy usłyszał , że jest tu Elka podbiegł do nas i przycisnął mnie do siebie żebyśmy się nie biły - Wynoś się stąd.- powiedział stanowczo do niej

-Ale skarbie , mieliśmy się dzisiaj spotkać- powiedziała ta suka

-Co Ty bredzisz ?! Weź skończ ćpać, bo Ci to na złe wychodzi! - trzasnął drzwiami, ale mnie już tam nie było. Wbiegłam na górę do naszego pokoju i wyszłam na dość spory balkon. 

Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Nagle do pokoju wbiegł Louis

-Carrot !! Nie rób niczego głupiego!!- nawet wtedy o tym nie pomyślałam - Skarbie co ty tu robisz ? - spytał kiedy mnie znalazł. Wstałam , a on przytulił mnie mocno. Potem usiedliśmy razem na ziemi i zaczęliśmy gadać.

-Dlaczego jak się coś spieprzy to wszystko inne też musi ? - powiedziałam opierając się o jego ramie.

-Nieprawda. Nic się nie spieprzyło. Przepraszam , że ,musisz przez ta wariatkę znosić takie rzeczy. 

-To przecież nie Twoja wina.. 

-Ale jestem tu po to by się Tobą opiekować i Cię wpierać .
_______________________________________________________________________
Hejka!
Dzisiaj wyjeżdżam do babci i nie będzie mnie do następnej niedzieli (28.07.13)
Postaram się tam coś napisać , ale nie będę miała kompa więc wstawię dopiero jak wrócę :))
Zachęcam do komentowania <3 
pozdrawiam
/Carrot 

1 komentarz: