środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 26

KLIK <3

***z perspektywy Louisa***

Trzymałem Carrot mocno za rękę idąc z nią w stronę drzwi do szpitala. Wyciągnąłem rękę, aby otworzyć drzwi, gdy nagle Carrot przycisnęła mnie do ściany i zaczęła całować. Nie powiem miły obrót sprawy ^^. Kiedy się odkleiliśmy, przytuliłem ją mocno do siebie i szepnąłem: 'Kocham Cię. Dobrze , że jesteś'. Uśmiechnąłem się, pocałowałem ją w czoło,a ona wtuliła się we mnie i oparła głowę na moim ramieniu.

***z perspektywy Sylwii***

Postanowiliśmy wyjść do Louisa i Carrot. Widzieliśmy ich przez szklane drzwi wejściowe do szpitala. Wyglądali tak słodko wtuleni w siebie. Podeszliśmy do nich.

-Cześć gołąbeczki! - powiedziałam. Spojrzeli na nas nadal objęci.

-Wracamy do domu? - spytała Carrot

-Lekarz powiedział, że musisz zostać w szpitalu jeszcze jeden dzień- powiedział Liam

-Ale ja chcę z Wami jechać- wygięła usta w podkówkę.

-Pojedziesz z nami- pocałował ją Louie - Ja się tym zajmę - poszedł do środka szpitala

-Dobrze ,że nic Ci nie jest  - przytuliłam Carrot. Weszliśmy z powrotem do sali. Carrot położyła się do łóżka. Po chwili przyszedł lekarz z Louisem.

-Jak się Pani czuje? - spytał lekarz

-Bardzo dobrze!- powiedziała entuzjastycznie - Czy mogę dziś wrócić do domu? Proooooszęę!- uśmiechnęła się

-Skoro dobrze się czujesz to myślę,że nie ma przeszkód, ale pod jednym warunkiem. Ty masz się nią opiekować. Masz ją nosić na rękach,a jak coś będzie nie tak dowieść do szpitala. Jasne ?- lekarz wskazał na Louisa.

-On zawsze ja nosi na rękach, niech się Pan nie martwi!- powiedziała Marry chichocząc.

-Obiecuję się nią zająć - powiedział Louis i podał lekarzowi rękę.

***z perspektywy Carrot***

Spakowałam swoje rzeczy i poszłam z Louisem się wymeldować. Reszta czekała w samochodzie. Kiedy ja zapisywałam moje dane na karcie wypisu ze szpitala Louis spytał:

-Co się stało, że żyjesz? To cud. Przecież maszyny wskazywały, że Ty.. umarłaś .. - zamyślił się i opuścił głowę

-Byłam w śpiączce.. Maszyny były zepsute i źle pokazywały, a kiedy lekarze chcieli mnie ratować wybudziłam się. Zbieg okoliczności ,że akurat wtedy- przytuliłam go żeby się nie martwił - Louie ,skarbie. Nie martw się - kucnęłam przed nim - Popatrz na mnie..

Uniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.

-Boję się ,że.. znowu sobie coś przeze mnie zrobisz ..- powiedział trzymając moje dłonie.

-Kocham Cię- powiedziałam . Pocałowałam go w usta.

-Ja Ciebie też. Chodźmy już do nich - uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.

-Louis!! Co Ty robisz ?! Puszczaj!- śmiałam się.

-Lekarz kazał mi Cie nosić na rękach xd.

Wróciliśmy do domu. Louis powiedział żebym ubrała się jakoś ślicznie dla niego , bo gdzieś jedziemy. Założyłam tą nową sukienkę, a Louis ubrał koszulę i marynarkę. Czekał przy aucie. Opierał się o nie, a kiedy mnie zobaczył ,otworzył mi drzwi i gestem ręki zaprosił do środka. Jechaliśmy dość krótko. Zatrzymaliśmy się gdzieś. Louie kazał mi wysiąść nie otwierając oczu. Kiedy wysiadłam zawiązał mi oczy i trzymając mnie od tyłu za ręce prowadził do przodu. Czułam jego prześliczne perfumy. Trzymał głowę na moim ramieniu i co jakiś czas całował mnie w policzek lub po szyi ^^.

-Gdzie idziemy ? -spytałam uśmiechnięta.

-A ufasz mi ? - spytał

-Tak.

-To zaufaj , że nie musisz wiedzieć -zaśmiał się         

Po jakichś 4 minutach Louis rozwiązał mi oczy

-Tadaaam . 

Moim oczom ukazało się piękne wzgórze . Był zachód słońca ,więc efekt był niesamowity! Louis przygotował ogromny koc, talerze z jedzeniem oraz wino.

-Ty to wszystko przygotowałeś? -powiedziałam z łezką w oku ze wzruszenia.

-A co wątpisz we mnie? - zbliżył ręce do mojej twarzy, kciukami wytarł łzy i mnie pocałował.

***z perspektywy Louisa***

Złapałem ją za rękę i pociągnąłem za sobą na koc. Usiadłem po turecku, a Carrot na przeciwko mnie z nogami na bok. Wyglądała pięknie. Promienie słońca oświetlały jej twarz . Mrużyła oczy więc pożyczyłem jej moje okulary przeciwsłoneczne. Założyłem je jej , a ona uśmiechnęła się .

-Jak wyglądam ?- spytała śmiejąc się.

-Ślicznie jak zawsze - uśmiechnąłem się opierając na rekach z tyłu - O, przypomniało mi się! - sięgnąłem po mały bukiecik do wewnętrznej kieszeni marynarki . Kwiatki były lekko pogniecione - Przepraszam - powiedziałem próbując je wyprostować.

A MOŻE BY TAK JESZCZE RAZ KLIK <3 XD

-Zostaw! Są śliczne - wzięła bukiecik i pocałowała mnie w policzek. Jedliśmy kurczaka i popijaliśmy winem czerwonym. Potem patrzeliśmy na gwiazdy. Ja opierałem się o drzewo ,a Carrot o moje ramię. Rozmawialiśmy i jedliśmy winogrona. Było fantastycznie. W końcu mogliśmy posiedzieć razem, sami,porozmawiać na każdy temat. Może coś wyjaśnić.

***z perspektywy Nialla***

Siedzieliśmy z Sylwią na kanapie i oglądaliśmy jakiś serial. Nie przywiązałem jakoś do niego wzroku . Sylwia była zakłopotana. Chciała mi coś powiedzieć , ale chyba się bała.

-Sylwia , co jest ?

-No , bo Niall ja chyba się przeprowadzam z powrotem do Polski ..
_______________________________________________________________________
Hejka!
Witam po przerwie :D
W końcu dodałam rozdział .. TAK !!
Jutro postaram się dodać drugi ,ale nie na 100%
Ogólnie teraz chyba będę dodawać trochę częściej rozdziały,bo oceny już prawie wystawione więc i tak już nic nie poprawię xd ;D
Do zobaczenia ;>>
/Carrot


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz