wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 24


*z perspektywy Louisa*

-Jak mogłem tego nie zauważyć ! Przecież inaczej się zachowywała .. Mogliśmy zabrać ja wtedy do tego lekarza . To moja wina ! - płakałem

-Nieprawda ! To nie Twoja wina ! Louis ogarnij się !! Jak będziesz się użalał nad sobą nic nie wskórasz ! Powinieneś się teraz modlić za nią i być przy niej ! - krzyczała na mnie Sylwia . Wstałem i podszedłem do niej .

-A Ty myślisz , że mnie jest łatwo ?! Ja mogę stracić najważniejszą osobę w moim życiu , a Ty mi kurwa rady dajesz ?! Ty też nic z tym nie robisz !

-Przestańcie się kłócić !!! Carrot jest w szpitalu i nas potrzebuje !! Więc nie kłóćcie się proszę .. - płakała Marry.

Po dwóch godzinach lekarze pozwolili nam wejść do sali . Od razu podbiegłem do Carrot. 

-Carrot skarbie , obudź się .. Proszę ..- trzymałem ją za rękę- Ona nie może umrzeć..

*z perspektywy Sylwii*

Teraz kiedy widziałam Carrot w śpiączce kompletnie się załamałam .. Zawsze się śmiała i zabawiała wszystkich , a teraz leży w bezruchu, nic nie mówi i ma zamknięte 
oczy . Właśnie przyszedł lekarz . 

-Zapanowaliśmy nad sytuacją , ale jej stan nie jest stabilny . Potrzeba jej kroplówki i codziennej opieki.- powiedział

-A czy ona .. No .. -jąkałem się bo nie chciało mi to przejść przez gardło..

-On chciał spytać czy ona będzie żyć ?- powiedział Niall

-Na razie nic nie wiadomo .. Ale trzeba być dobrej myśli - uśmiechnął się , ale nie przyniosło mi to otuchy.

<Zanim Louis, Sylwia i Niall znaleźli Carrot>

*z perspektywy Carrot*

Płakałam… i wsłuchiwałam się w muzykę moich słuchawkach…

Chciałam z sobą skończyć , ale nie żyletkami . Pobiegłam powrotem do domu i wzięłam z apteczki tabletki nasenne. Wróciłam do lasku i wzięłam chyba z 10 tabletek. Zasnęłam ..

Usłyszałam nawoływanie mojego imienia. Otworzyłam oczy i dostrzegłam ,że ktoś mnie przytula..

<teraz w szpitalu>

*z perspektywy Louisa*

Siedzieliśmy z nią i każdy po kolei mówił do niej to co chciał , bo lekarz powiedział ,że ona nas słyszy tylko jest w śpiączce.

Za głową Carrot było okno . Akurat świeciło piękne słońce. Jej twarz mimo tego , że była blada w tym świetle błyszczała się .. Od czasu do czasu wydawało mi się nawet , że lekko się uśmiecha , ale to tylko wyobraźnia..

2 komentarze:

  1. Piszesz jeszcze tego bloga? :*
    Bo fajny... ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak . Pisze . Ten rozdzial dodalam przedwczoraj ;** ale wiesz malo czasu bo szkola ;cc pisze kiedy mam wolny czas i pewnie dodam w najblizszym czasie ;) moze nawet dzisiaj ^^/Marchewa

      Usuń