wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 23

***z pespektywy Carrot***

Jest 17.00 . Stwierdziliśmy ,że zrobimy imprezę lecz taką mniejszą. Coś jak taki wieczór w gronie znajomych . Zaprosiliśmy Danielle , Josha , Perrie i całe Little Mix . Oczywiście każdy mógł jeszcze kogoś zaprosić . Miałam pewne obawy żeby Elka jakimś cudem znowu nie dowiedziała się o naszej imprezie , ale ufałam Louisowi ,że wszystko będzie okey .

*** z perspektywy Marry***

Była 17. Liam obdzwonił już wszystkich , że na 19 wszyscy zaproszeni mają już być .Zaczęliśmy przygotowania .Louis i Carrot mieli pojechać po jedzenie i 'picie' xd

***z perspektywy Carrot***

Ubraliśmy buty wzięliśmy kasę i pojechaliśmy do Tesco . Po 10 minutach drogi byliśmy już w środku.

-To co , gdzie idziemy ?-spytalam

-Alkochoooool :3 - powiedział Louie i złapał mnie za rękę . Spiorunowałam go wzrokiem.

-No to chipsy ? xdd - spytał . Pokiwałam twierdząco głową i poszliśmy ;))

***z perspektywy Marry***

-Jak myslisz co jest Carrot ?- spytala Sylwia ukladajac ze mna talerze .

-Co masz na mysli ?

-No bo wczoraj jak wrocilismy to byla jakas taka ..  inna. Mowila , ze glowa ja boli i wgl .

-Mowila ze to przez cisnienie .

-Naprawde w to wierzysz ?- Sylwia podniosla brwi.

-...w sumie to rzeczywiscie jest jakas inna... - przyznalam.

-Moze pogadamy z nia jak wroci ?

-Okey- powiedzialam.

***z perspektywy Louisa***

Wrocilismy do domu z zakupami. Wszystko bylo juz gotowe. Wystarczylo tylko przesypac chipsy, paluszki itp. Po 19 zaczeli sie zbierac pierwsi goscie. Impreza byla udana .. Wszyscy sie upili .. XD Kiedy goscie juz wyszli poszedlem na gore do mojego pokoju gdzie byla Carrot . Lezala na lozku i spala. Wszedlem do lazienki i wzialem prysznic. Kiedy wyszedlem polozylem sie kolo Carrot . Przytulilem ja.

-Carrot ,. Impreza się udała , hmm ?? -spytałem . Czekam chwilę , a Carrot nie odpowiada . Leżała na boku , więc odwróciłem ją w moją stronę .Nie reagowała . Zawołałem ją jeszcze raz. Żadnej reakcji. Pobiegłem po Sylwię , bo miała najbliżej sypialnię . 

-Sylwia !! 

-Co się drzesz !!? Ja tu próbuje spać !

-Carrot chyba zemdlała! - krzyczałem . Wszyscy się obudzili i pobiegliśmy do Carrot.

-Carrot kochana wstajemy ! - powiedziała Sylwia klepiąc Carrot po policzku - Kurwa , mówiłam , że z nią coś nie tak !!

Zadzwoniłem po karetkę , bo nie mogliśmy jej obudzić . Sanitariusze szybko przyjechali i zawieźli do szpitala .

Czekaliśmy pod salą . Nikt nie powiedział nam co jej jest . Cholernie się martwimy , no bo przedtem ta akcja z próbą samobójstwa i w ogóle . Po 30 minutach wyszedł lekarz .

-I co z nią ?! - podbiegłem do niego.

-Czy pacjentka spożywała niedawno alkohol ? - spytał lekarz , a my spojrzeliśmy się na niego głupio .

-Tak ,a co to ma do rzeczy ? - Sylwia podeszła do nas.

-Wasza koleżanka prawdopodobnie przedawkowała tabletki nasenne … i popiła je alkoholem.. -powiedział lekarz , a ja aż usiadłem na krzesło - Czy miała kiedyś próby samobójcze ?

-Tak .. Niedawno .. Ale ..- Sylwia

-To dlaczego nie przyjechaliście z nią tu od razu !? - krzyczał na nas lekarz - Ona może umrzeć przez was .

*z perspektywy Sylwii*

Złapałam tego gościa za fartuch i zaczęłam krzyczeć :

-To kurwa co ty teraz robisz ?! Idź i ją ratuj !!! To najważniejsza osoba w naszym życiu , więc rusz dupę i rób co twojej mocy !!! Jesteś w końcu lekarzem do cholery !!!

Facet się chyba przestraszył , bo zbladł i pobiegł do sali . Popatrzałam na resztę , ale w oczy rzucił mi się Louis . Podeszłam do niego .

-Louieh , spokojnie ona żyje i nie umrze bo Cię kocha, rozumiesz ? -przytuliłam go .

Płakał i był rozdarty . Co mu się dziwić ? Przecież właśnie dowiedział się , że najważniejsza  osoba w jego życiu może umrzeć . Też zaczęłam płakać ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz