O kurffa ! Dlaczego Martyna nie powiedziała mi , że zna One Direction ?! Przecież oni są super !! Nigdy nie wierzyłam , że pójdę na ich koncert , a co dopiero spotkam i będę miała okazję z nimi porozmawiać . Niesamowite xd
- Heeej - powiedziałam , a chłopacy rzucili się na mnie i zrobiliśmy grupowego misiaka. Usiedliśmy na kanapie , włączyliśmy Mtv i zaczeliśmy rozmawiać . Opowiadałam o sobie i o tym jak się znalazłam w Londynie .
- To skomplikowane . Cała moja rodzina jest z Polski . Nikt nigdy dotąd się nie wyprowadzał , ale ... moi rodzice są po rozwodzie ....
- To tak jak moi .. - powiedziała Marchewa i widać było , że na przymus się uśmiechnęła . Odpowiedziałam jej pogodnym uśmiechem .
-Eemm ... no i kiedy moi rodzice się rozwiedli ..- głos mi się załamał a w oczach pojawiły się pojedyńcze łzy - ..moja młodsza siostrzyczka ... popełniła samobójstwo ... miała tylko 9 lat .. nie rozumiała , czemu rodzice ciągle się kłócą .. dlaczego mama ciągle płacze ... Tego dnia zostałam z nią sama w domu ... i nie przypilnowałam jej i ona wzięła nóż z kuchni i na moich oczach to zrobiła ... nacięła sobie nadgarstek ... a koło niej leżał jej rysunek ... nas ... mnie , mamy i taty .. uśmiechniętych , szczęśliwych - rozpłakałam się na dobre i .. nie wiem czemu przytuliłam sie do Marchewy .. czułam się jakbym mogła jej o wszystkim powiedzieć ..
***z perpektywy Nialla***
To o czym opowiadała Sylwia było przerażające . Nie umiałem sobie tego nawet wyobraźić . Było mi jej strasznie szkoda , więc wstałem i usiadłem koło niej i Carrot i również ją przytuliłem .
Po chwili każdy miał łzy w oczach i każdy z osobna współczuł Sylwii . Było widać po każdym z nas , że to co właśnie opisała było masakryczne i nie do pomyślenia .
***z perspektywy Marchewy***
-Wszystko będzie dobrze ... - mówiłam tuląc Sylwię - Teraz masz również nas i będziemy Cię chronić - wszyscy się ze mną zgodzili i uśmiechnęli. Sywia stwierdziła , że nie ma sensu się już mazać i opowiedziała nam resztę szczegółów z jej życia . Mówiła , że po śmierci Zuzi , czyli jej siostrzyczki , mama się załamała i wyprowadziła razem z nią do Londynu . Chciała odpocząć . Zapomniec o tym co stało się w starym domu . Nie dziwię się . Minęły 3 lata od śmierci Zuzi , ale one ciągle nie przestają o tym myśleć . Po usłyszeniu tego wszystkiego , postanowiłam , że będę starać się jak najmocniej , aby Sylwię odciągnąć od tych złych myśli i żeby zaczęła tak jakby nowe życie . Tu w Londynie . Wśród Nas .
_______________________________________________________________________
Hejaaa .
Dzisiaj trochę smutno , ale nie martwcie się : )
Podoba się = komentarz z opinią ;>
Liczę na więcej opinii na temat mojego opowiadania .
Dobranoc . Papa
/Marchewa
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHuehuehue xdd Too Miśka tak na cb wpłynęła, że masz takie czarne myśli?? xdd Nie no, po prostu uwielbiam tego twojego bloga! I nie mów mi że jest beznadziejny, bo jak powiesz... to przestanę go czytać. Uuu... Groźba doskonała! ;**
OdpowiedzUsuńUuu Sylwia, poszłaś w moja stronę szantażowania Marcheweczki :D
OdpowiedzUsuńA co do bloga ... Zajebisty *,* tylko, że nie ma tam żadnego wątku o mnie :c
Ale i tak jest boski ;*
no byffa noo :*** /Marchewa xdd
OdpowiedzUsuńDodaj kolejny rozdział, już, zaraz natychmiast!!!
OdpowiedzUsuńBasia ?! Skąd Ty tu xdd no dobszeeeeee juz piszeeeeee :*** xddd /Marchewa
Usuń