Po tej całej 'akcji z watą cukrową' nie mogę się otrząsnąć . Ja naprawdę coś do niej czuję . Ale ciekawe czy z wzajemnością .. mam nadzieję , że nic nie stanie nam na drodze . W każdym razie wróciliśmy do domu Direction po zabawie w wesołym miasteczku i zalegliśmy w salonie .
-Co robimy ?-spytał pełny energii Niall
-Śpimy ?! Niall jest 22 , a Ty co ? Spać ! - powiedział Harry .
-No dobra , ale ja nie chcę sam !! - krzyczał Niall
-To niech Sywlia z Tobą śpi . Co za problem ? - powiedziała Carrot i popchnęła Sylwię na Nialla , który położył na jej ramieniu głowę i pocałował w policzek .
-Ohhh sweet .. a teraz gołąbeczki na górę i róbcie sobie w pokoju co chcecie , ale w miarę cicho skoro Wam się nie chcę spać ! - krzyknęła Marry .
-Ale mi się też nie chcę spać !!-krzyknęła Carrot .
-No kto by się spodziewał . Znamy Cię tak mało , a już wiemy , że nie lubisz spać - powiedział Zayn.
-No byffa - uśmiechnęła się Carrot i wszyscy się porozchodziliśmy .
***z perpektywy Marry***
Leżeliśmy z Harrym w łóżku . On miał głowę na moim brzuchu , a ja głaskałam go po looczkach i rozmawialiśmy .
-Harry jak myślisz ile zajmie Sylwii i Niallowi przyznanie się , że są parą ? -zaśmiałam się
-Nie wiem , ale myślę , że Carrot to znich wyciśnie xdd
-Fajnie dziś było -stwierdziłam
-Noo . Tym bardziej z Tobą -powiedział Harold i mnie kissnął .
-Kocham Cię .. - powiedziałam i zasnęliśmy .
Obudziły nas krzyki Carrot .
-Do cholery co się stało ?! - krzyknęłam kiedy zobaczyłam Carrot z zakrwawioną ręką w kuchni.
- Słabo mi ... - powiedziała i upadła na ziemię . Louis podbiegł i pomógł mi ją podnieść . Jednak zemdlała , więc Lou wziął ją na ręcę i pojechalismy do szpitala .
Po drodze Louis opowiedział mi co się stało . To było śmieszne , ale Louis widac strasznie się przejął. Carrot poślizgnęła się na kafelkach w kuchni i uderzyła głową w blat na którym stała szklanka . Szklanka spadła , rozbiła się , a Carrot spadła ręką na kawałki szkła . Takie tam poranne zabawy w kuchni . Krew była już na całej koszulce Louisa , no bo w końcu omdlała Carrot siedziała w jego objęciach jego na kolanach . Dojechalismy na miejsce . Lekarze wybudzili Carrot i okazało się , że szkło przecieło jej ścięgno , dlatego tak mocno saczyła się krew . Zaczęłam się martwić .
***z perpektywy Sylwii***
Zadzwoniła do nas Marry i powiedziała , że jest z Louisem w szpitalu , bo Carrot się coś stało . Wystraszyłam się i migiem wsiadłam z chłopakami w samochód i pojechalismy do wyznaczongo szpitala .
-Co się stało ?! -spytał Liam Marry
-Carrot rozcięła sobie ścięgno .. - wszyscy umilkli , a Liam spojrzał na Louisa , który płakał .
-Ona się tnie ? ... - spytał
- Nie ! Broń Boże ! Poprostu się skaleczyła rozbitą szklanką . - powiedziała Marry - Ale lekarz powiedział , że zrośnięcie się ścięgna może trwać bardzo długo ... nawet kilka miesięcy rehabilitacji ..
________________________________________________________________________
Heej :**
Sorry , że tak dawno nie było rozdziału :C
Mam nadzieję , że się ogranę i bd dodawać w końcu na bierząco :))
Obiecuję , że w święta bd miała dla Was więcej czasu xdd
Podoba się = komentarz :33
/Marchewa
Huehuehuehue! ^^
OdpowiedzUsuńI tak musiałaś wymyślić coś z pocięciem! Po prostu musiałaś! xdd
Koffam twojego bloga! *,* Cudowny jest! C:
Kocham go ;*
OdpowiedzUsuńDalej dalej dalej czubku ;*
Przecięła sobie scięgno ... moja fajtłapa *,*