niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 4

Po 10 minutach doszliśmy do kręgielni , gdzie byliśmy umówieni . Czekał już tam na nas Adam.

-Hej - przytuliłam go i pocałowałam w policzek .

-Siemka chłopacy będą za 10 minut . Powiedzieli , że mamy zamówić tor i na nich poczekać - powiedział po czym skierował się do baru gdzie kupił dla nas colę i zamówił tor na godzinę .

Pogadaliśmy chwilę i przyszli . Tak . Te 5 cudów boskich . Te piękne .... co ja gadam najpiękniejsze chodzące istoty na ziemi . Dobrze zbudowani . Zajebiście ubrani .... och , ach i wgl  *__*


-Czeeeeść - powiedziałyśmy z Marry jak w transie ,a Adam tylko kaszlnął co miało oznaczać , że mamy się ogarnąć . 

-Hej ! - powiedzieli . 

-Jestem Louis - powiedział chłopak , potrzedł do nas i podał nam rękę na przywitanie . Najpierw podszedł do Marry i podał jej rękę , następnie do mnie . Uścisnęłam mu dłoń , walnęłam buraka i unikałam jego wzroku . Był hipno hipnotajzing *.* Jeszcze bardziej przystojny niż na plakatach i zdjęciach .

-Czy mogę liczyć na przytulasa ? - powiedział i się uśmiechnął.


-Pewnie ... -po prostu nie wierze ! Louis William Tomlinson właśnie mnie przytulił . Te perfumy *__* Ten facet jest BOGIEM !! Czułam się jakby mnie zaczarował . Adam poszedł na plan filmu... niestety....albo i stety , bo będziemy same z nimi ^^ mvahahahaaha . Potem przywitałyśmy się z resztą . Zaczeliśmy grać , ale krępowałam się robic to przed One Direction god damn it ! xd Chłopacy byli pierwsi ,a my ostatnie . Tak ..... ustalałyśmy kolejność xdd.


-Ej Marry , czy Ty teź nie możesz w to uwierzyć ?- szeptałam do przyjaciółki z bananem na ryjcu.

-Noo - jarałysmy się , gdy nagle podszedł do nas Louie ( bo tak kazał na siebie mówić ) i powiedział :

-Twoja kolej piękna - uśmiechnął się . . . WAIT ? WHAT ?! Piękna ?! 

-Ja ? - spojrzałam na niego , a moje oczy zrobiły się jak 5 złotówki . Spojrzałam na ekran i rzeczywiście było tam moja ksywka : Marchewa


-Tak -uśmiechnął się

-Ale ja nie umiem grać - złożyłam usta w podkówkę . 

-Oj nie marudź ! Chodź ! - wyciągnął w moją stronę rękę , niepewnie ją chwyciłam i poszłam z Louiem w stronę toru . Mówił do mnie co mam zrobić , ale ja nie mogłam się skupić . Mówił coś o wybraniu kuli , potem wycelowaniu i w ogóle . On był taki cudowny . 


***z perspektywy Marry***

O kurffa ! Nie wierzę ! Ja właśnie gram z One Direction w kręgle . Louis tłumaczy mojej Marchewce o co chodzi , a ja siedzę z 4 bogami i .... jemy Lays'y ? Czar prysł xdd Zepsułam atmosferę . Nie mogę przestać patrzeć się na Harrego . To jest silniejsze ode mnie . Te jego looczki i zielone oczy ... <3 Kocham ... xdd To najpiękniejszy dzień w moim życiu . Brat Marchewy jest wielki . Jak on musi kochać swoją siostrę . Spojrzałam na Carrotkę , która wyglądała tak słodko z Louisem . On mówił coś , a ona cały czas się uśmiechała i rumieniła . Ona to ma cudowne życie . Cudowną mamę , cudownego brata i zawsze dobrze jej się wiedzie. Dziękuje Bogu , że ją poznałam . Ona odmieniła moje zycie ... na lepsze ... Można powiedzieć , że żyje dla niej . Jest nawspanialszą osobą na świecie . Świat byłby zerem gdyby nie tacy ludzie jak ona . Jest jedyna w swoim rodzaju . Jest niczym bomba , która w każdej chwili może wyboomnąć . Siostra ... <3
_____________________________________________________________________
Hej!
Sory za ten rozdział , ale ... no wiecie pisany pod wpływem Over Again ;')
No i ...... Sorry Marry za te ostatnie zmyślone zdania , ale nooo ..... kurffa trzeba się jakoś dowartościować chyba , co ?! xd 
Pozdrowionka 
/Marchewa ;33

1 komentarz:

  1. Tylko że to jest sama prawda xD : * Żyję dla ciebie ... no i dla 5 cudownych bogów :D ~ Marry

    OdpowiedzUsuń